Relacja z pogrzebu Wernera J. Meinholda

Pogrzeb Wernera J. Meinholda miał miejsce 22 pażdziernika 2019 roku o godzinie 13.30 na cmentarzu Neuen Friedhof Gersbach Abschied, w Pirmasens , blisko jego miejsca zamieszkania.

Dojechałam tu samochodem z Claudią Manzini-Egger z Zurychu. Po drodze rozmawiałyśmy o Wernerze.

Claudia odwiedziła Go krótko przed śmiercią wraz ze swoim ojcem i synem. Przeczuwała, że niedługo odejdzie, bo stan jego zdrowia bardzo się pogorszył i bardzo był osłabiony.

Zaprosiła wszystkich, którzy go znali i kochali do medytacji o godzinie 18 tej czasu europejskiego w czwartek 17 października. Każdy, kto czuł się z nim związany medytował lub modlił się by odszedł spokojnie do lepszego świata. W tym czasie była przy nim Andrea, ostatnia Jego partnerka, która z wielka miłością towarzyszyła mu przez ostatnie trudne lata jego choroby. I tegoż dnia, krótko po 20 tej odszedł…

Ostatni raz widziałam Go w Meersburgu podczas Kongresu.

Już wtedy chorował, ale uczestniczył w tym wydarzeniu doceniany i honorowany.

Był twórcą idei tych spotkań, będących wymianą myśli i doświadczeń związanych z Jego Metodą Psychoterapeutyczną H.I.T.T. ® . Przybyliśmy wtedy z Polski liczną grupą, uczestniczyliśmy w warsztatach prowadzonych przez Jego uczniów oraz niektórzy z nas w ceremonii szamańskiej prowadzonej przez szamankę z Ekwadoru, Lilly . Nie wiedzieliśmy wtedy, że to nasze ostatnie bezpośrednie spotkanie. Werner bardzo cieszył się z naszego przybycia – wszak wiele czasu i energii poświęcił dla nas przyjeżdżając do Polski 2 razy do roku od 1995 roku i prowadząc dla nas seminaria w Krakowie. Bez niego nie powstałoby nasze Towarzystwo GTH Polska. Czy Międzynarodowe I-GTH.

Dojeżdżamy na miejsce pogrzebu Na parking stoją już grupki osób w czerni, przyjaciele, znajomi, rodzina…

Przed wejściem do domu pożegnań jest wystawiona księga pamiątkowa. Tam wpisujemy się, potwierdzając swoją obecność.

W miejscu pożegnań stoi otwarta trumna. Werner spoczywa w niej z uśmiechem na twarzy, ze splecionymi dłońmi, w aksamitnym, fioletowym szalu, z wyszytym srebrnymi nićmi symbolem. Mogę zobaczyć Go po raz ostatni i pożegnać. Czuję wagę tego pożegnania, On uśmiecha się łagodnie, a ja czuję, że reprezentuję nie tylko siebie, ale też całą naszą polską społeczność.

W myślach mówię: żegnaj nasz nauczycielu, przyjacielu, mentorze… tak wiele Ci zawdzięczamy, dziękuję Ci za wszystko co nam przekazałeś . Przykro mi ,że nie doczekałeś zobaczenia przetłumaczonej na język polski Twojej Wielkiej Księgi Hipnozy. Długo to trwało, zanim znalazła się w rękach edytora. Marzyłam ,że przywiozę ją do Ciebie osobiście…

OM AMI DELLA HRI powtarzam w myślach mantrę dobrego odejścia i odrodzenia.

Nie chcę mi się wychodzić z tego pomieszczenia, staram się zapamiętać jego twarz, jego ciało, które opuściła już Jego dusza. Ale czekają inne osoby, które również chcą Go pożegnać, więc wychodzę spotykając znajomych i nieznajomych. Uczucia wdzięczności i smutku towarzyszą mi cały czas.

W sali do której wniesiono trumnę jest dużo pięknych wieńców, kwiatów. Wśród nich i ten od I-GTH z napisami po angielsku Thank you for all you have given to the world In Consciousness, Freedom and Love. Signed: I-GTH and all daughter sociaties worldwide. This way we have one uniting us all in one.

Dziękujemy, jesteśmy wdzięczni, żegnamy, pamiętamy, będziemy przekazywać dalej Twoje nauki.

Na każdym krześle leży duże zdjęcie Wernera i na niektórych czerwona róża.

Doniosły moment kiedy wnoszą trumnę, stawiają pomiędzy kwiatami i świecami, przy dźwiękach muzyki Arvo Pärta.

Mistrz ceremonii o polskich korzeniach, Frank Herkommer długo przemawia z mównicy. W prostych, bezpośrednich i bardzo osobistych słowach przypomina życiorys Wernera i Jego zasługi. Potem, w imieniu I-GTH i lokalnych Towarzystw przemawia Claudia Manzini-Egger.

Czworo Jego dzieci: Merlin, Freya, Odin i Lilian siedzi w pierwszym rzędzie, wspierając się wzajemnie. Smutek i ból malują się na ich twarzach. Mimo, że mają różne matki, w rysach twarzy można doszukać się podobieństw do Wernera, szczególnie u panów.

Cmentarz jest niewielki, cichy. Grób Jego brata, a tuż obok Jego grób znajdują się blisko domu pożegnań. W orszaku pogrzebowym za trumną idą Andrea i dzieci, potem rodzina, bliscy, przyjaciele, koleżeństwo, znajomi. Stosunkowo niewiele osób jak na pogrzeb człowieka takiego formatu. Trumna cała w białych i fioletowych kwiatach. Moment wpuszczania trumny do grobu jest bardzo poruszający. Jeszcze kilka słów pożegnania i kolejno: Andrea, dzieci, pojedynczo podchodzą do grobu, wrzucają różę lub płatki kwiatów i garstkę ziemi. Spokój, cisza… Podchodzi mężczyzna z gitarą, siada u wezgłowia na krześle, gra jeden utwór i odchodzi.

Ja również podchodzę, stoję chwilę w zadumie, wykonuje te symboliczne gesty: płatki róż, ziemia… Żegnaj Wernerze… Ciężko , bardzo ciężko, że Cię już nigdy nie zobaczę wśród żywych. Nadzieja na spotkanie w innym wymiarze jest w tej chwili niewielkim pocieszeniem…

Czas wracać do Polski. Dziękuję, że mogłam tu być.

Bożena Hanik

Prezes GTH Polska

***

Wspominając Wernera myślę, że dla nas wszystkich był przede wszystkim osobą o wielkim sercu, pod każdym względem.

Poprzez historię swojego życia, działalność i pracę, przekazał nam wszystkim tak wiele głębi, bez względu na to, czy byliśmy jego rodziną, przyjaciółmi, terapeutami, czy pacjentami.

Przez wiele lat rozwijał własną Metodę psychoterapeutyczną H.I.T.T. ® , czyli Hipnointegracyjną Psychoterapię Głębi.

Nazwa ta oznacza:

– HYPNO – opartą na hipnozie – ze względu na to, że tylko poprzez hipnozę możemy dosięgnąć głębi duszy,

– INTEGRACYJNA – ponieważ jedym z jej podstawowych celów jest zintegrowanie wszystkich istotnych części człowieka,

– PSYCHOTERAPIA GŁĘBI – oparta na psychologii głębi – ponieważ to w głębi podświadomości, ludzkie zasoby budzą się, integrują i są przeżywane,

– TERAPIA – ponieważ towarzyszymy człowiekowi w jego drodze do uzdrowienia.

Werner mawiał, że człowiek powinien nie tylko pracować dla społeczeństwa; człowiek powinien żyć świadomie, w wolności i miłości. Kiedy po raz pierwszy słuchałam Wernera ponad 20 lat temu, niewiele rozumiałam z tego co mówił. Edukacja, którą ja i wiele innych osób dzisiaj reprezentujemy, uczyniła wszystko bardziej dostępnym poznawczo. Dzięki własnemu doświadczeniu i wielokrotnemu czytaniu jego tekstów, a przede wszystkim rozmowom z nim, coraz bardziej odczuwałam głębię, o której mówił. Zrozumiałe stało się doświadczanie poprawy stanu pacjentów i jakości ich życia dzięki tej Metodzie. Jestem przekonana, że jest to wspólne dla nas wszystkich, którzy obecnie praktykujemy tę Metodę.

Stało się niezrozumiałe, gdy Werner sam zachorował. Jak taka osoba może zachorować?

Potem przyszła nasza kolejna lekcja: On też był jednym z nas, człowiekiem o własnej historii życia. Poprzez swoją chorobę pokazał nam, że jest wśród nas człowiekiem, partnerem, bratem, ojcem i przyjacielem. Teraz uczy nas, jak radzić sobie ze śmiercią.

Tak, odszedł od nas w tym istnieniu, ale jest tutaj z nami. Dzisiaj, jutro i zawsze. Pracuje na innych poziomach. To jego droga, jego bardzo indywidualna droga. Tak więc z głęboką wdzięcznością jesteśmy tutaj wszyscy, drogi Wernerze, i będziemy kontynuować Twoją pracę z głębi serca.

W imieniu I-GTH oraz wszystkich Oddziałów krajowych i ich Członków.

Claudia Manzini-Egger

Prezydent I-GTH